Święty (opowiadanie)

Jest taki typ staruszek cerkiewnych: jeżdzą  od parafii do parafii, posylają się na czyjeś błagosłowienia , przekazują pozdrowienia i pokłony nie wiadomo od kogo, i opowiadają rużne rzeczy…  Więc o ile juz te babci istnieją pewnie do czegoś potrzebne. Jeden starszy aрхиерей, — znany filozof nazywał ich: «шаталова пустынь» i stwierdzał że nie do czego one nie potrzebne.

Swięty Luka Jasiniecki

Jednego razu własnie trzy takich babci wpadli do znajomego do cerkwi , kiedy wybierali się  my z nim do  Троице-Сергиеву Лавру. „Благодать-то какая,” — poprosili wziąć ich ze sobą Zabrali my ich.

W drodze dwie z staruszek gadali bez końca , ze przyjechali za rekomendacją Wiktora z Pieczor Pskowskich , niby on z moim przyjacielem razem byli w wojsku . Baciuszka próbował przypomnieć Wiktora ale marnie , cóż 30 lat minęło …  Potem opowiadali ze u djakona Mikołaja z jakiejś parafii rodził się czwarty syn , a u o. Piotra ósma córka . My z przyjacielem cieszyli się z sukcesów nieznanych nam osób , dalej babci opowiadali kolejne plotki i postanowiłem zmienić temat rozmowy:

— A dla czego koleżanka wasza milczy? — zapytał mój kolaga.

— Tak ona dopiero wchodzi w cerkiewne życie i krępuję się obecności baciuszki , — w swoim zapędzie plotek nawet nie zauważyli że dobroć skromności wymienili koleżance jako coś złego…

Ale babci zaczeli prosic kołezankę że opowiedziała swoją historie, ta prbowała odmówić , ale w koncu poddała się.

Stało się to na końcu lat 1950-ych kiedy była studentką. Mieszkała wtedy na Krymie w Simferopolu. Zrobiło się jej zlie  i karetką zawiozli ją do szpitala. I lezy ona w izbie przyjęć godziną , drugą, trzecią już zaczeła tracic świadomość , rzadko wracając do rzeczywistości…

Raptem widzi jak we mgle : schodzi starszy pan ubarny w biały plaszcz lekarza. powoli schodzi poręczy przechwytuję ostrożnie… podszedł pochylil się nad nią – a oczy ma białe jak śliepe, i pyta pelengniarkę dyżurną:

— Dawno przywiezli ?

— Trzy godziny , jak nie więcej.

— A dla czego nie operują ?

— Zebranie partijne, wybory, zakazli mi niepokoić w żadnym przypdku.

Wtedy roskazał:

—Szybko do sali operacyjnej! — i dodał: — jej zostało 20 min życia…

W tym momencie straciła świadomość a wruciła do siebie już na salie operacyjnej: na ścianie zobaczyła ikonę Najświętszej Bogurodzicy, i słabo widzący staruszek modlił się przed tą ikoną…

— Zdażyłam pomyślieć iż mi strasznie nie powiodło się mało ze hirurg śliepy , to jeszcze czas marnuje, choczaż sam powiedział że tylko 20 minut zostało. I nagle ja niewierząca, komsomołka ,wyrzuciła kiedyś babci ikony zaczeła się modłić: «Пресвятая Богородица, спаси!» Wiem że mówic nie mogłam , usta zaschnelil , guby nie ruszali się : ja zwracałam się do Bogurodzicy w muśli, ale staruszek podszedł do mnie i rzekł: «Nie martw się- uratuje»…

Operacja przszła normalnie i po kilku dniach chora wruciła do domu.

Po wielu latach ona dowiedziała się że operacje jej zrobił  Симферопольский архиепископ Лука — wielki hirurg  Войно-Ясенецкий… Taka historia.

Póżnie pani ta stał mniszką , a jej koleafiam.

Священник Ярослав Шипов

11 июня 2013 г.